Po opróżnieniu kieliszka z alkoholem ruszyłam na parkiet. Wywijałam biodrami na prawo i lewo. Chciałam kogoś tu poderwać, a ułatwiało mi tę sprawę to, że byłam lekko podpita.
Po jednej piosence zorientowałam się, że Jess i Lucy gdzieś poszły. Mimo to, miałam ochotę dalej się bawić. Moje chęci się zwiększyły, jak zauważyłam, że pewien wysoki chłopak się na mnie gapi. Moje ruchy były bardziej głębsze, aby go pociągnąć bardziej i aby wreszcie do mnie podszedł. No i nareszcie to zrobił. Przysunął się do mnie i wręczył mi drinka.
- Jestem Harry. - wyszeptał mi do ucha.
Miał cholernie seksowny głos..i ta chrypka!
- A ja Darcy. - zaśmiałam się. - Masz seksowny głos..
Zachichotał cicho i przytulił mnie. Czułam zapach jego perfum.
- Dasz mi swój numer? - spytał.
- Haha, szybki jesteś. - przygryzłam dolną wargę - Tak na marginesie, nie jestem dziwką.
- Nie uważam cię za dziwkę. Podobasz mi się i chcę twój numer. Co w tym złego? - popatrzył na mnie ze zdziwioną miną.
- Przepraszam...przepraszam. - zaczerwieniłam się - Nie wiem, czemu to powiedziałam. Podszedłeś tak do mnie jak gdyby nigdy nic, jak żaden facet nigdy...
- Bo jesteś taka piękna.. - spojrzał mi w oczy. Miał się przybliżyć, ale przeszkodził nam jakiś brunet z blond pasemkiem.
- Harry, gdzie t... - spojrzał na mnie i zaciął się wpół zdania. - G-dzie t-ty byłeś? Ale, n-no cóż, widzę, że jesteś zajęty...
- Weź przestań. - klepnął tajemniczego chłopaka w ramię. - Poznajcie się, Darcy, to jest Zayn. Zayn, to jest Darcy.
- Darcy. - podałam rękę brunetowi.
- Zayn. Miło cię poznać. - ukazał szereg swoich śnieżnobiałych zębów.
W pewnym momencie poczułam wibrację w mojej kieszeni. Wyjęłam telefon i ujrzałam na ekranie nazwę 'Jessie'.
"Gdzie jesteś? Czekamy pod klubem"
"Już idę."
- Muszę iść, chłopaki. - uśmiechnęłam się do nich.
- Będę dzwonił... - pocałował mnie w policzek.
- Cześć Darcy! - krzyknął Zayn.
- Cześć, cześć! - odpowiedziałam.
[przed klubem]
- Ohh, gdzieś ty była?! - skarciła mnie Jess.
- Oj tam, daj spokój. - zaśmiałam się. - Idziemy?
- Tak, chodźcie. - ruszyłyśmy.
- Ekhm, Darcy, kim byli ci faceci, z którymi tańczyłaś? - spytała Lu - Szłam do toalety i widziałam, że byłaś z kimś... chyba, że to jakaś tajemnica, to nie odpowiadaj.
- Nie no, coś ty. Jaka znów tajemnica. - prychnęłam - To byli Harry i Zayn, poznałam ich przed chwilą.
- Romansik? - poruszyła zabawnie brwiami Jessy.
- Ogarnij dupę, Jessie! - klepnęłam ją w głowię - Jaki znowu romansik, o czym ty gadasz?! Ledwie co ich poznałam i już romansik. I co? Może trójkącik?
- Mówię, co widzę. - zaszła w śmiech.
- A jak ty "romansujesz" z tym twoim Louis'em to ja nic nie mówię..
- Ej, to tylko mój kolega... - zaczerwieniła się.
- Tak, tak, wmawiaj sobie. - zachichotałam.
- No już dziewczyny, nie kłócić mi się tu. - uspakajała Lucy.
Usłyszałam cichy dźwięk mojego telefonu. Sięgnęłam do kieszeni po urządzenie. Przejechałam palcem po szybce, aby go odblokować. SMS od jakiegoś nieznanego numeru.
Dodałam 1. rozdział. Taki niezbyt, no nie? Pewnie i tak nikt nie będzie wchodził...no, ale proszę, jak już jesteś, to skomentuj! :)
- Będę dzwonił... - pocałował mnie w policzek.
- Cześć Darcy! - krzyknął Zayn.
- Cześć, cześć! - odpowiedziałam.
[przed klubem]
- Ohh, gdzieś ty była?! - skarciła mnie Jess.
- Oj tam, daj spokój. - zaśmiałam się. - Idziemy?
- Tak, chodźcie. - ruszyłyśmy.
- Ekhm, Darcy, kim byli ci faceci, z którymi tańczyłaś? - spytała Lu - Szłam do toalety i widziałam, że byłaś z kimś... chyba, że to jakaś tajemnica, to nie odpowiadaj.
- Nie no, coś ty. Jaka znów tajemnica. - prychnęłam - To byli Harry i Zayn, poznałam ich przed chwilą.
- Romansik? - poruszyła zabawnie brwiami Jessy.
- Ogarnij dupę, Jessie! - klepnęłam ją w głowię - Jaki znowu romansik, o czym ty gadasz?! Ledwie co ich poznałam i już romansik. I co? Może trójkącik?
- Mówię, co widzę. - zaszła w śmiech.
- A jak ty "romansujesz" z tym twoim Louis'em to ja nic nie mówię..
- Ej, to tylko mój kolega... - zaczerwieniła się.
- Tak, tak, wmawiaj sobie. - zachichotałam.
- No już dziewczyny, nie kłócić mi się tu. - uspakajała Lucy.
Usłyszałam cichy dźwięk mojego telefonu. Sięgnęłam do kieszeni po urządzenie. Przejechałam palcem po szybce, aby go odblokować. SMS od jakiegoś nieznanego numeru.
"Cześć skarbie. x Harry"
Jaki ja tam dla niego skarb...
- Uu, skarbie? - śmiały się dziewczyny.
- I że to niby nie romans? - ledwie powiedziała Jess. Śmiała się tak głośno, że było ją chyba słychać na drugim końcu ulicy.
- Nie! - krzyknęłam - Przestań już, proszę cię.
~ ~ ~- Nie! - krzyknęłam - Przestań już, proszę cię.
"Dziewczyny się śmieją i mówią, że mamy romans. Napisz, zaprzecz, cokolwiek. Ratuj!"
- Prosisz o ratunek swojego księcia? Oh, jakież to słodkie... - powiedziała Lucy.
- Jeszcze jedno słowo i was zabiję. - powiedziałam z zaciśniętymi zębami.
"Nie, nie mamy romansu, ale...zawsze możemy mieć ;* Dobranoc kocie. x"
- Mówiłam, że romans! - krzyknęła Jess. - Harry cię wkopał, moja droga.
- Och, przestańcie! - i w takiej oto kłótni doszłyśmy do domu.
- Och, przestańcie! - i w takiej oto kłótni doszłyśmy do domu.
Dodałam 1. rozdział. Taki niezbyt, no nie? Pewnie i tak nikt nie będzie wchodził...no, ale proszę, jak już jesteś, to skomentuj! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz